Blog O blogu
Grudzień 04, 2014 - 00:00

O rządowej promocji - czyli jak można popsuć wszystko

Obiecałem sobie, że nie będę już pisał o wieprzowinie w kontekście krajów Bliskiego Wschodu. No bo i o czym pisać. Mięso wieprzowe jest w tych krajach niedozwolone, zarówno przez prawo, jak i przez nakazy religijne, chociaż w większości krajów muzułmańskich, prawo i religia to jedno. Ale jak nie wrócić do tematu, kiedy dowiedziałem się, że wieprzowinę w Dubaju promuje polski Rząd.

Wieprzowina, jako nieczyste mięso to temat dość powszechny na Bliskim Wschodzie. Jej spożywania zakazuje zarówno Islam jak i Judaizm. Spożywanie tego mięsa to grzech dla Muzułmanina i Żyda. Ale większość zakazów (lub nakazów) religijnych ma bardzo sensowne wytłumaczenie praktyczne. Muzułmanie, od których chciałem uzyskać informację na temat praktycznych źródeł tego zakazu, wskazywali na dwie rzeczy. Po pierwsze wieprzowina w bliskowschodnim klimacie się psuje. Jest tłusta i wodnista, przez co zamiast wysuszyć się jak baranina lub wołowina, po prostu pleśnieje. Dla każdego ludu, nacji, przechowywanie żywności to priorytet, a wieprzowiny, bez chłodni, raczej się tam nie przechowa. Po drugie, świnia jako zwierzę wszystkożerne, przenosi bardzo groźne dla człowieka pasożyty np. włośnicę. Zarażenie włośnicą ma ciężki przebieg i nawet obecnie może być śmiertelne. Barany i owce to zwierzęta roślinożerne, ich mięso można jeść bez ryzyka. Ponadto smakuje wyśmienicie. Religijny zakaz jedzenia wieprzowiny ma głębszy charakter niż zacytowany powyżej, ale już powyższe argumenty pozwalają stwierdzić, że zakaz ten ma również uzasadnienie praktyczne.

Czas jednak na najważniejszy argument. Zapytałem kilku Muzułmanów, czy próbowali wieprzowiny oraz, co o niej sądzą. Odpowiedź była w zasadzie jedna: nie próbowali, ponieważ to tłuste i śmierdzące mięso. Krótko i na temat. Dla ludzi z Bliskiego Wschodu wieprzowina po prostu śmierdzi i jest obrzydliwa. Tak jak dla nas obrzydliwe jest spożywanie przez Wietnamczyków psiny, lub przez ludy Amazonii larw i owadów, tak dla Arabów obrzydlistwem jest spożywanie wieprzowiny przez ludzi północy. Koniec i kropka.

Ale to co dla większości ludzi jest oczywiste, dla organizatorów polskiego stoiska już nie. Na targach żywnościowych w Abu Dhabi, pod koniec listopada 2014 r., bez większego skrępowania, w imieniu polskiego Rządu i polskich eksporterów, promują wieprzowinę. Sposób promocji, dobrany został do miejsca. Na dużym ekranie pojawia się film, na którym wolno przewijają się powieszone na hakach rzeźnickich świńskie łby, a w następnej scenie, Panie w białych fartuchach, układają wijące się niczym żywe węże surowe kiełbasy. Widok, który mógłby być gorszący w Polsce, został bez cenzury publikowany w kraju, gdzie wieprzowina to po prostu rzecz obrzydliwa.

Minister Sawicki nie widzi w tym nic złego. Promocja wieprzowiny jest jego zdaniem skierowana do przyjezdnych, będących gośćmi w krajach arabskich, a nie do miejscowych mieszkańców. Argumentacja przedziwna, zwłaszcza, że np. w Emiratach jedynie miejscowi obywatele (czyli Arabowie) kontrolują biznes, także spożywczy. Działające w Dubaju restauracje włoskie, egipskie etc, działają tylko dlatego, że ktoś „odkupił” licencję na ich prowadzenie od miejscowego Araba. Doprawdy nie wiem, gdzie tu miejsce dla wieprzowiny dla „przyjezdnych”.

Na tej hucpie najbardziej ucierpią polscy eksporterzy żywności. Dla każdego, kto odwiedził polskie stoisko na tych targach, polska żywność kojarzyć się będzie ze zdechłą ŚWINIĄ. Gratulacje Panie Ministrze!

Nasza rada dla polskich eksporterów obecnych i przyszłych: we wszystkich działaniach promocyjnych na terenie Bliskiego Wschodu, trzymajcie się z daleka od polskiego rządu!

Aż mnie kusi prognozować, jakie produkty Polska będzie promowała w innych krajach ? Może wołowina w Bombaju, lodówki na Grenlandii, albo kożuchy w Arabii Saudyjskiej ? Czas pokaże, ale wyobraźnia polskich władz, jak widać jest nieograniczona. Chociaż tego w kraju mamy pod dostatkiem.

 

Autor wpisu:

Andrzej Prus Monika Prus – Zielińska