Blog O blogu
Lipiec 16, 2014 - 14:07

Wojna w Iraku – ponownie

Informacja o zajęciu przez bojowników z ISIS Mosulu, dotarła do mnie kiedy spokojnie paliłem papierosa (jak to mam w zwyczaju jedynie na Bliskim Wschodzie – w Polsce nie palę od 7 lat) na siódmym piętrze hotelu Van Royal w Erbilu, stolicy Autonomii Kurdystanu. Nie była to dobra wiadomość, Mosul leży zaledwie 90 km od Erbilu co w tamtejszych warunkach oznacza nie więcej niż godzinę z minutami jazdy samochodem. Pisząc ten wpis jestem już w Polsce. Ale to co mnie najbardziej zaskoczyło to że, kiedy dzihadyści z ISIS zbliżali się do Kurdystanu, to zagrożenie w niewielkim stopniu wpłynęło na życie mieszkańców stolicy Autonomii.

Kurdowie to naród doświadczony przez historię. Prześladowani przez władze tureckie i irackie. W latach 1987- 1989 kuzyn Saddama Husajna, Aleg Hassan al Madżida przeprowadził faktyczną eksterminację ludności kurdyjskiej. Zniszczono około 4 tys wsi i zamordowano około 100 tys Kurdów. Miasto Halabdża zbombardowano bronią chemiczną. W trakcie bombardowania zginęło 5 tys Kurdów.

Kurdowie mają doskonała pamięć i w zakresie swojej autonomii nigdy nie zakładali, że będą żyli w pokoju po wsze czasy. Pewnie dlatego Peszmergowie (bo taką nazwę nosi kurdyjska armia), to najlepiej wyszkolona armia w regionie, w której dba się o wysokie morale żołnierzy. Zwracam uwagę, że jest to faktycznie armia, a nie jak podają polskie media: „bojownicy” lub „partyzanci kurdyjscy”. Nazwa „Peszmergowie” oznacza w języku kurdyjskim „wojowników śmierci” i była używana przez partyzantów kurdyjskich, ale okres wojny partyzanckiej i powstań w walce o niepodległość, Kurdowie mają od wielu lat za sobą. Z tamtego okresu pozostała jedynie nazwa ich armii, którą obecnie stanowią doborowe jednostki, wyszkolone przez US Army i specjalistów z Izraela.

Wywalczona niedawno, bo dopiero w latach 90-tych autonomia, istniejąca w Iraku targanym konfliktami pomiędzy Sunnitami i Szyitami powoduje, że życie w Kurdystanie bardzo przypomina zasady panujące w Izraelu, który też stanowi oazę spokoju przy ogarniętej konfliktami Palestynie.

I faktycznie. Życie w Kurdystanie toczy się nieprzerwanie i wg podobnego rytmu, bez względu na to, czy w Iraku jest pokój, czy też wojna. Kilka elementów wpływa na to, że Kurdowie są nieprzerwanie przygotowani na ewentualne zagrożenie. Co łatwo też można zauważyć, funkcjonujące w Autonomii zasady wpływają faktycznie na bezpieczeństwo mieszkańców.

Jedne z tych zasad to wszechobecne „check-point'y”. Punkty kontrolne zlokalizowane są na obszarze całej Autonomii oraz w Erbilu i mają charakter stały. Funkcjonują niezależnie od tego, czy w Iraku jest spokojnie, czy też targany jest konfilktami. Punkty kontrolne funkcjonują przy każdym wejściu do budynku użyteczności publicznej, ale nie tylko w urzędach, bo również przy wejściu do centrum handlowego, czy do dobrego hotelu, jesteśmy poddawani kontroli bagażu i kontroli osobistej. Przy wjeździe na parking hotelowy oraz zamknięte osiedle mieszkaniowe, ochrona kontroluje lusterkiem podwozie samochodu, a my jesteśmy poproszeni o wyjście celem przeszukania. Wnoszenie broni palnej do takich miejsc jest zabronione. Częstotliwość kontroli i czujność służb ochrony jest identyczna, zarówno w trakcie konfliktu, jak i w trakcie pokoju.

Na zdjęciu powyżej: punkt kontrolny przy wejściu do urzędu miejskiego w Erbil.

Po drugie powszechny dostęp do broni palnej. Proszę mi wierzyć, ale odczułem na własnej skórze jak dostęp do broni, poprawia poczucie bezpieczeństwa. W tym zakresie Kurdom bliżej do mieszkańców Teksasu, niż do Europejczyków, których władza rozbroiła po II wojnie światowej. Różnica zauważalna po wybuchu konfliktu polegała na tym, że Kurdowie zaczęli nosić broń. Ale dzięki temu terrorysta, który cudem ominąłby wszystkie check-pointy w Kurdystanie, a jego materiałów wybuchowych (dziwnym trafem) nie wykryłaby żadna kontrola, zginąłby położony kilkoma śmiertelnymi strzałami, oddanymi przez kurdyjskich przechodniów. Tam nikt nie czekałby na przyjazd Policji lub wojska, a trzeba dodać, że Kurdowie to świetni strzelcy. Teksas w Iraku... po prostu.

Po trzecie prewencja i jednokulturowość. Autonomia Kurdystanu jest zamieszkana głównie przez Kurdów. Zamachowcy to głównie Arabowie.

Czuwa też Policja. Byłem świadkiem rekwirowania niezarejestrowanych skuterów, które mogłyby być potencjalnie użyte do zamachów.

W Autonomii Kurdystanu w trakcie wojny w Iraku z dżihadystami czułem się bezpieczniej , niż w Polsce w trakcie pokoju.

A jak wygląda obecnie sytuacja w Kurdystanie ? Najtrafniej opisał ją Serwan, nasz współpracownik w Erbil i przyjaciel, który po raz kolejny pytany o to, odpowiedział: „siedzę z przyjaciółmi w kawiarni na kawie – TAKA JEST SYTACJA”. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że jedynymi osobami, które uległy panice w związku z konfliktem w Iraku to niektórzy europejscy przedsiębiorcy. Amerykańscy, azjatyccy i tureccy przedsiębiorcy tej panice nie ulegli. Oni nadal robią tam interesy, jak gdyby nigdy nic.

________________________

Autor wpisu: Andrzej Prus